Psycholog o żonie Martyniuka: Trudno jest przyznać się do winy

Daniel M. święta spędził w areszcie. Jego mama Danuta jednak nadal nie wierzy w winę syna. Sytuację postanowił skomentować psycholog.

Psycholog o żonie Martyniuka: Trudno jest przyznać się do winy
Foto: Danuta Martyniuk / Źródło: Screen z Facebook.com/Danuta Martyniuk



Chłopak 10 kwietnia trafił na cztery tygodnie do specjalnego aresztu dla osób z grupy ryzyka związanego z koronawirusem. Powód? Po powrocie z Niemiec zlekceważył obowiązek kwarantanny i okłamał policjantów, odnosząc się do nich z lekceważeniem. Ponadto, mimo zakazu prowadzenia pojazdów, wybrał się na przejażdżkę samochodem.

Grozi mu do pięciu lat całkowitego pozbawienia wolności. Prokuratura w Białymstoku postawiła mu zarzuty dotyczące łamania sądowego zakazu prowadzenia pojazdów i ukarała ośmioma mandatami po 500 złotych za niestosowanie się do przepisów prawa, a inspektor sanitarny nałożył na niego karę 10 tys. za notoryczne łamanie kwarantanny po powrocie z Niemiec.

Matka chłopaka od początku utrzymywała, że jej syn jest niewinny i niesłusznie prześladowany, bo za granicą nie był - pojechał jedynie do Gdyni.
Po jego zatrzymaniu puściły jej nerwy i w internecie, pod jednym z artykułów na temat postępowania Daniela, dała upust emocjom.

"Pozamykajcie te mordy" - napisała Danuta. "Serce matki jest zawsze przy dziecku, jakie by nie było, i kocham go całym sercem. Dziękuję ludziom, którzy nas wspierają i piszą dla nas pozytywne komentarze, podtrzymują nas na duchu. A ci, którzy nam wbijają nóż w serce, to tacy sami bandyci, jak media, i jak pewnie policjant z Białegostoku". Wkrótce konto Danuty zniknęło z sieci.

Sytuację dla "Faktu" postanowił skomentować psycholog Piotr Janoszka, wyjaśniając, że matka nie widzi winy syna i broni go na każdym kroku, gdyż boi się przyznać do porażki wychowawczej.

"Trudno jest przyznać się do winy. Gdy dzieci robią nieodpowiednie rzeczy, matki często wolą wyprzeć prawdę" - mówi Janoszka.

"Jeżeli była nadopiekuńcza, syn może być nieprzyzwyczajony do zakazów i ponoszenia odpowiedzialności za swoje czyny".

pomponik.pl