Nazwa zespołu disco polo zniknęła z plakatu reklamującego dożynki. Nie spodobała się księdzu

Do niecodziennej sytuacji miało dojść w gminie Kościerzyna na północy Polski. Z plakatu reklamującego dożynki zniknęła nazwa zespołu CamaSutra, który gra muzykę z pogranicza disco polo, popu i dance. Przeciwko umieszczeniu tego słowa na grafice informującej o wydarzeniu zaprotestował lokalny ksiądz. Wójt gminy wyjaśnia, że faktycznie, nazwa dla niektórych "może sugerować coś niestosownego". — Jestem chrześcijaninem i choć prowadzę zespół pod nazwą CamaSutra to nie znaczy, że robię coś złego — mówi Onetowi menadżer grupy.

LINKI SPONSOROWANE: Usługi finansowe - Usługi na najwyższym poziomie - Sprawdź nas koniecznie!
LINKI SPONSOROWANE: Kalkulator OC AC - Najtańsze oferty UBEZPIECZEŃ na rynku!
LINKI SPONSOROWANE: Sklep z gadżetami - Gadżety które zaskakują!
LINKI SPONSOROWANE: Suplementy diety - Suplementy wspomagające odchudzanie, zdrowie,urodę!
LINKI SPONSOROWANE: To miejsce może być Twoje! Napisz do nas i kup swoją reklamę!
Nazwa zespołu disco polo zniknęła z plakatu reklamującego dożynki. Nie spodobała się księdzu
Foto: YouTube



  • Na początku września w gminie Kościerzyna mają odbyć się dożynki, na których wystąpi zespół CamaSutra. Mieszkańcy zauważyli, że nazwa grupy zniknęła z reklamujących wydarzenie plakatów
  • Za zmianą ma stać lokalny ksiądz, o czym informowała "Gazeta Wyborcza"
  • — Staram się uszanować poglądy innych — wyjaśnia Onetowi Grzegorz Piechowski, wójt gminy Kościerzyna. Przyznaje, że ksiądz kontaktował się z urzędnikami w sprawie plakatu
  • Menadżer zespołu CamaSutra jest zaskoczony sytuacją, choć przyznaje, że podobne historie zdarzały się wcześniej
  • — Nie chcę robić z tego afery, choć to, co się wydarzyło, jest dla mnie dziwne, żeby nie powiedzieć śmieszne — mówi Onetowi Staszek Kuciński, menadżer CamaSutry

Na facebookowym fanpage'u gminy Kościerzyna można znaleźć plakat reklamujący dożynki, które odbędą się na początku września. W dolnej części grafiki umieszczono zdjęcie trzech uśmiechniętych kobiet. Podpis pod nimi głosi: "gwiazda wieczoru". Pod postem komentarz: "CamaSutra — nie bójmy się tego słowa". Zaraz obok pytanie: "te blondynki są bezimienne?". Na pierwszej wersji plakatu miała znaleźć się nazwa zespołu, ale słowo "CamaSutra" miało nie spodobać się... księdzu.

 

Jak podaje Słownik Języka Polskiego, Kamasutra to "hinduska sztuka kochania", a także w potocznym rozumieniu "sztuka miłości, uprawiania seksu; ars amandi".

Jako pierwsza sprawę opisała "Gazeta Wyborcza", która dotarła do mieszkanki gminy Kościerzyna. "Ludzie planują zjechać z całych Kaszub na ten koncert, ale ksiądz z parafii w Skorzewie złożył protest (...). Zaszantażował, że jeśli władze gminy będą promować ten zespół, to on nie odprawi mszy świętej podczas dożynek" — poinformowała kobieta. Dodała, że choć plakaty już wiszą w całej gminie, to władze ugięły się i zmieniły grafikę.

"Staram się uszanować poglądy innych"

Udało nam się skontaktować z Grzegorzem Piechowskim, wójtem gminy Kościerzyna.

— Żyjemy w środowisku, w którym są ludzie o różnych przekonaniach — mówi wójt. — My jesteśmy od tego, by łączyć ludzi i staraliśmy się znaleźć wyjście z tej sytuacji. Na plakacie znajduje się także informacja o mszy świętej. Ksiądz ma swoje podejście do nazwy zespołu, która jednak może sugerować coś niestosownego.

Piechowski potwierdza, że ksiądz kontaktował się z urzędnikami w sprawie plakatu i obecności na nim zespołu CamaSutra, ale podkreśla, że to nie on prowadził rozmowy z duchownym. Wójt zaznacza, że ksiądz "ma prawo do swojego stanowiska". Podczas naszej rozmowy Piechowski zastanawia się też, czy w przyszłości nie zrobić dwóch plakatów — jednego informującego o części "duchowej", a drugiego o "rozrywkowej".

— Staram się uszanować poglądy innych — przekonuje Piechowski. — Za chwilę mamy dożynki i okaże się, że ten problem jest ich najważniejszym elementem. A przecież chodzi o wspólne świętowanie plonów z rolnikami.

"Nie robię nic złego"

Na prośbę o kontakt odpowiada także Staszek Kuciński, menadżer zespołu CamaSutra.

— O całej historii dowiedziałem się przypadkowo. Nie chcę robić z tego afery, choć to, co się wydarzyło, jest dla mnie dziwne, żeby nie powiedzieć śmieszne. Jestem chrześcijaninem i choć prowadzę zespół pod nazwą CamaSutra to nie znaczy, że robię coś złego — zaznacza Kuciński. — To nie ja wymyśliłem słowo "kamasutra". Można powiedzieć, że je zapożyczyłem, zmieniając pierwszą literę.

Kuciński przyznaje, że sytuacja z gminy Kościerzyno nie jest pierwszym tego typu przypadkiem w historii zespołu. — W ciągu dziewięciu lat działalności coś takiego zdarzyło nam się już dwa razy. Jeśli nie możemy użyć nazwy CamaSutra, to piszemy: Małgosia Główka z zespołem. Wszyscy wiedzą, o kogo chodzi. Małgosia jest cenioną wokalistką, która pracuje nad swoim głosem.

— Jesteśmy normalnymi ludźmi, niezepsutymi — przekonuje Kuciński. I nagle zagaduje: — A pani jak kojarzy się słowo "kamasutra": dobrze czy źle?

— Raczej dobrze — przyznaję.

— Właśnie! Taki był zamysł — puentuje menadżer CamaSutry.

Źródło: Onet.pl


Źródło: NewsDiscoPolo.info