Magda Narożna (Piękni i Młodzi) o stanach depresyjnych. Disco polo w czasie pandemii

Brak koncertów to brak zarobków. Pandemia zatrzęsła każdą branżą, również disco polo. Nawet wielkie gwiazdy muszą sobie jakoś radzić. Lider zespołu Boys Marcin Miller stawia m.in. na produkcję jaj. - Na tych opakowaniach można rzucić fajne hasła: "szalone jaja od chłopa z Mazur" albo "Marcin Miller i jego jaja" - mówi dziennikarzom "Raportu".

Promuj najlepszy portal o muzyce Disco Polo! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze. Sklep z suplementami diety
Magda Narożna (Piękni i Młodzi) o stanach depresyjnych. Disco polo w czasie pandemii
Foto: Instagram



Disco polo, od ponad trzydziestu lat, ma tyle samo zwolenników, co przeciwników.

"Ktoś tam kiedyś nam mówił, że to jest tak, że to jest prosta muzyka, że nikt nie potrafi tam śpiewać. To jest myślenie, które powstało pewnie w latach 90. Dzisiejsza muzyka disco polo, to są profesjonaliści" - przekonuje Paweł Jasionowski z zespołu Masters.

Z gwiazdami disco polo dziennikarze "Raportu" Polsatu rozmawiają o pandemii - co zmieniła w ich życiu, jaki miała wpływ na ich karierę i jak radzą sobie z nadmiarem wolnego czasu?

"W pewnym momencie, nawet po pół roku, już zdaliśmy sobie sprawę, bo to był okres wakacyjny, że nie gramy, nie ma nas nigdzie, aż się nie chciało robić czegoś nowego" - mówi Piotr Nowak z Mix Dance.

"Pamiętam pierwszy zanik koncertów, przyjechałem, zacząłem częściej przebywać w domu, nie wiedziałem, że mam takie piękny ogród, nie wiedziałem, że mam tyle pilotów, nie wiedziałem, który jest do czego, musiałem też powoli się wszystkiego uczyć" - wspomina Marcin Miller z Boys.

"To było takie załamanie, były stany depresyjne, miałam momenty, że w ogóle nie miałam ochoty wychodzić z łóżka" - podkreśla Magdalena Narożna, liderka grupy Piękni i Młodzi.

"Ja się ciężko w tym odnajduję i muszę przyznać, że czekam z niecierpliwością, aż to wszystko wróci do normy, bo ja jestem przystosowany do dzikiego życia, a nie do zamknięcia w klatce" - mówi Piotr Kołaczyński, w środowisku disco polo znany jako MiłyPan.

Pandemia i wprowadzone obostrzenia, to brak koncertów, a brak koncertów, to brak pieniędzy. Straty dla branży liczone są już w milionach złotych. "Są to na pewno dziesiątki milionów, jak nie setki, jeżeli chodzi o całą branżę muzyki rozrywkowej, są to pieniądze, które nie są tak szybko do odrodzenia" - komentuje Marcin Kotyński z kanału Disco Polo Music.

Piotr Nowak z Mix Dance wyjaśnia, że przed pandemią dawali około 20 koncertów w miesiącu. "Te stawki były różne czasami było i dwa tysiące, czasami było i pięć tysięcy, więc trudno mi powiedzieć tak naprawdę. Wszystko jest umową o dzieło, wszystko jest opodatkowane" - zaznacza. 

Zamiast mikrofonu nożyczki

Niektórzy artyści przez pandemię porzucili mikrofon, śpiew i instrumenty muzyczne na rzecz innych, czasem bardzo zaskakujących profesji. "Znam takich artystów, którzy zostali barberami, albo fryzjerami, albo taksówkarzami, niektórzy pracują nawet w sklepie spożywczym" - mówi Marcin Kotyński.

Piotr Nowak z zespołu Mix Dance zatrudnił się, chwilę przed pandemią, w jednym ze sklepów meblowych. Pracuje zdalnie. Odbiera telefony od klientów. "Koncerty odbywają się w weekend, a od poniedziałku do piątku trzeba coś ze sobą zrobić. Dostarczałem pizzę, imałem się różnych zajęć, bo jestem osobą, taką która lubi pracować. Koncerty - świetne, natomiast nie było tak dużo, żebym nie mógł pozwolić sobie na coś dodatkowego. Zawsze to są pieniądze" - wyjaśnia Nowak.

Jest też aktorem - zagrał m.in. w kilku filmach Patryka Vegi, a także w serialach "Ślad" i "Fala zbrodni". Wcielał się głównie w gangsterów.

Również Marcin Miller z zespołu Boys nie poddaje się i inwestuje w... koparkę, warsztat samochodowy i, - to nie żart - zamierza być producentem kurzych jaj.

"To jest bardzo dobry biznes, bo jeśli chodzi o jajka, to są różne pola do popisu, będziemy sprzedawać je w hurtowni na Mazurach w Ełku, będą jaja eko i bio, jest takie pole do popisu, że na tych opakowaniach można rzucić fajne hasła: 'szalone jaja od chłopa z Mazur' albo 'Marcin Miller i jego jaja'" - przekonuje Miller.

Pandemia niewątpliwie zatrzęsła sceną disco polo. Dla artystów nie jest to jednak czas stracony, bo wszyscy pracują nad nowym materiałem. Formacja Masters planuje wydać płytę winylową już w czerwcu, a pod koniec roku może ukazać się nowy album Pięknych i Młodych. Na półki trafiła właśnie płyta Miłego Pana - muzyka disco polo z zacięciem do hip hopu.

"Pytanie, czy tamten gatunek nie jest tym gatunkiem prawidłowym Piotra Kołaczyńskiego. Ale robimy disco polo, jest fajnie. Bawimy się muzyką, robimy różne rzeczy, nawet popowe, jak będzie trzeba to rock będę robił" - mówi MiłyPan.

"Jest to bardzo dobry, ponieważ bardzo twórczy okres, jeśli chodzi o Marcina Millera, bo teraz siedzę i komponuję i mam już ponad 40 piosenek zrobionych" - podsumowuje lider grupy Boys.


Źródło: NewsDiscoPolo.info