Discopolowcy narzekają na brak koncertów. Zenek Martyniuk dopatruje się pozytywów: "Koszę trawę, sadzę z żoną kwiaty"

O swojej sytuacji finansowej i tym, jak zmieniło się ich życie z powodu pandemii koronawirusa, opowiedzieli także Marcin Miller i Radosław Liszewski.

Discopolowcy narzekają na brak koncertów. Zenek Martyniuk dopatruje się pozytywów: "Koszę trawę, sadzę z żoną kwiaty"
Optymistyczny Zenek Martyniuk dopatruje się pozytywów w braku koncertów. (ONS)



Jeżeli chodzi o rodzinę Martyniuków, to od jakiegoś czasu zdecydowanie większym zainteresowaniem aniżeli "król disco polo", cieszy się jego syn. Krnąbrna pociecha Zenka Martyniuka ostatnio po raz kolejny postanowiła o sobie przypomnieć. Pod koniec maja Daniel wybrał się do stolicy, gdzie wpadając w wir nocnego życia, został wyrzucony z dwóch różnych lokali tego samego wieczoru.

Jak można się domyślać, siły na nieobliczalne zachowanie 30-latka nie ma już słynny discopolowiec, który wielokrotnie starał się pomóc synowi i nieraz świecił za niego oczami.

Jakby tego było mało, oprócz problemów rodzinnych, Zenek musi mierzyć się ze spowodowanymi pandemią koronawirusa trudnościami w życiu zawodowym. Artysta, który dotychczas nie mógł odpędzić się od kolejnych propozycji, obecnie musi zadowolić się wyraźnie okrojonymi projektami.

W tym roku mam zaledwie kilka występów. Głównie telewizyjnych, bo takie są dopuszczalne. Pogodziłem się z sytuacją. Pieniądze są ważne, ale to nie wszystko - zdradza w rozmowie z Super Expresem.

Mimo niełatwej sytuacji 51-latek nie traci optymizmu i wypatruje w pandemii pozytywów:

W końcu mam czas, żeby pomieszkać we własnym domu i cieszyć się z małych rzeczy. Koszę trawę, sadzę z żoną kwiaty - opisuje swoją codzienność gwiazdor disco polo.

Nad przymusowym wolnym zdaje się nie ubolewać aż tak bardzo także Marcin Miller. W rozmowie z tabloidem przedsiębiorczy piosenkarz zdradził, że finansowo radzi sobie dzięki prowadzeniu innych biznesów:

Cała branża muzyczna płacze, ja się cieszę i jestem hejtowany na maksa, ale mam to w d*pie. Muzyka to moje życie i teraz trudno z niej wyżyć, ale mam jeszcze inne biznesy, więc grzechem byłoby, gdybym narzekał - przyznaje autor "kultowego" utworu "Jesteś szalona".

Brak regularnych występów nieco gorzej znosi jednak Radek Liszewski:

Tracę sto procent w stosunku do ubiegłego roku. Zazwyczaj w tym czasie miałem zawalony cały grafik koncertowy. Dziś nie mam nic. Chciałbym zauważyć, że straty liczą nie tylko główni wokaliści, ale też menedżerowie i wszyscy ludzie obsługujący koncerty - ubolewa twórca hitu "Ona tańczy dla mnie".

Myślicie, że niebawem sytuacja się unormuje, a chłopaki będą mogli wrócić do swoje codzienności?

Pudelek.pl